UWAGA
Spotkanie Świętogenu przeniesione na 20 kwietnia
Zapraszam wszystkich członków Świętogenu na robocze spotkanie 20 kwietnia o godzinie 17.00 Muzeum Historii Kielc
UWAGA
Spotkanie Świętogenu przeniesione na 20 kwietnia
Zapraszam wszystkich członków Świętogenu na robocze spotkanie 20 kwietnia o godzinie 17.00 Muzeum Historii Kielc
Zapraszam na spotkanie 2 lutego o godzinie 17:00, Muzeum Historii Kielc
Niepowtarzalną okazję do poszukiwań genealogicznych i odszukania przodków żyjących w wielu miastach, miasteczkach i wsiach II Rzeczypospolitej w granicach sprzed II wojny światowej stwarza obszerny dokument sporządzony w 1926 r.
Pomysł na jego stworzenie pojawił się już w 1919 r. jako idea wysłania podziękowań dla USA od wszystkich obywateli polskich za amerykańskie poparcie dla sprawy odrodzenia państwa polskiego i jego granic. Zamysł zrealizowano jednak dopiero siedem lat później w 1926 r. z okazji 150. rocznicy ogłoszenia Deklaracji Niepodległości Stanów Zjednoczonych.
Sporządzona wtedy Deklaracja Podziwu i Przyjaźni dla Stanów Zjednoczonych obejmuje 111 tomów z podpisami ponad 5,5 miliona Polaków, czyli około 20 procent obywateli ówczesnej Rzeczypospolitej. Znajdują się w niej podpisy władz państwowych i lokalnych, pracowników urzędów i instytucji, a także studentów i uczniów szkół średnich i powszechnych.
Jak szukać przodków w tej zachowanej do dzisiaj kolekcji opowie Leszek Dziedzic.
Zapraszam 12 stycznia na godzinę 17.00 do Muzeum Historii Kielc. Pierwsze w Nowym Roku spotkanie Świętogenu. Ryszard Żelazny opowie nam o etymologii nazwisk .
Diabelski Most to często spotykana, zwłaszcza w Europie, nazwa „starożytnych” mostów. Większość z nich to powstałe w starożytności lub średniowieczu kamienne lub murarskie mosty łukowe. Jako pierwsi opanowali ich konstrukcję Egipcjanie już w VI w. pne. Nie wszystkie były spektakularnymi osiągnięciami architektonicznymi ale niektóre stały się przedmiotem fascynacji i szczególnego zainteresowania. Dotyczy to tych obiektów, które wydawały się niemożliwe do zbudowania przez człowieka i tylko bezpośrednia pomoc diabła pozwoliła je wznieść. Każdy z mostów ma swoją unikalną opowieść ludową.
Zapraszam w imieniu Leszka Dziedzica który wygłosi referat o zaskakującym tytule
Diabelskie mosty w Polsce i na świecie
Spotkanie odbędzie się w Muzeum Historii Kielce przy ulicy Leonarda 4 , 3 listopada 2025 o godzinie 17.
Serdecznie zapraszamy
Świętogen

Zapraszam na najbliższe spotkanie Świętogenu które odbędzie się 1 września o godzinie 17.00 jak zwykle w budynku Muzeum Historii Kielc przy ulicy Leonarda 4. Opowiemy o inicjatywie środowiska genealogicznego, inicjatywie związanej z dostępem do tzw. kopert dowodowych. Opowiemy o kopertach dowodowych, gdzie ich szukać jak uzyskać do nich dostęp, opowiemy na jakie dokumenty możemy liczyć w kopertach dowodowych naszych pradziadków, dziadków, rodziców.
Są w genealogii naszych rodzin zdarzenia, którymi w ogóle się nie zajmujemy, lub odfajkowujemy je i gnamy dalej. W moim przypadku tak było z okrągłymi, pięćdziesiątymi rocznicami ślubów. Pewnie dlatego, że byłem młodszy i perspektywa mojego pięćdziesiątego jubileuszu powiedzenia sobie TAK przed ołtarzem, była bardzo odległa. Co prawda już na początku moich genealogicznych poszukiwań, natknąłem się w Internecie na wykaz z 1947 roku, osób odznaczonych za długotrwale pożycie małżeńskie. Był to Dziennik Urzędowy z 19 lipca tegoż roku. Znalazłem w nim interesujące mnie nazwiska. Odfajkowałem to zdarzenie i pognałem dalej. Później, w notatkach prasowych kilku lokalnych gazet znajdowałem nazwiska innych moich krewnych, świętujących także pięćdziesięciolecie rocznicy ślubu. Też je tylko odfajkowałem, bo dla mnie wtedy ważniejsze były nazwiska i umiejscowienie ich w wywodzie przodków. Te później znajdowane odznaczenia, były już nadawane po nowych zasadach. Za długoletnie pożycie nie przyznawano już Krzyży Zasług, lecz od 1960 roku za małżeństwa na medal nadawano Medale „za długoletnie pożycie małżeńskie”. Od 2007 roku pisownia tego odznaczenia została zmieniona na – Medal za Długoletnie Pożycie Małżeńskie. Z krótkim wyjątkiem do 1989 roku medal był nadawany obywatelom Polski przez Radę Narodową. Po tym okresie przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.
W powyższym wykazie osób odznaczonych Złotym Krzyżem Zasługi, wkradł się błąd. Do tego stwierdzenia doszedłem spoglądając na ostatni numer na tej liście. Numer sto pięćdziesiąt jeden był zastanawiający. Na sto procent, ostatni numer powinien być parzysty. Nie podejrzewam i wykluczam nagradzanie przez Warszawską Wojewódzką Radę Narodową trójkąta małżeńskiego. Szkoda tylko, że potomkowie Michała Miszalskiego (przy którym widnieje nr 59), przynajmniej z tej listy, nie dowiedzą się jak miała na imię ich krewna – żona Michała.
Z myślą udekorowania mojej piersi jubileuszowym medalem, noszę się bez mała od dwóch lat. Wraz z żoną już się kwalifikujemy. W naszym przypadku, przeszkodą udekorowania nas, była osoba przyznająca to odznaczenie. Okresu oczekiwania, nie zmarnowałem(?) Co się odwlecze, to nie uciecze. Zająłem się cudzym jubileuszem. Chwyciłem za pióro i fantazjowałem na temat złotych godów państwa Rydlów. Takie moje „co by było gdyby”. Napisałem „dramat” o małżonkach Lucjanie i Jadwidze Rydel, którzy w Bronowicach świętowali swoje złote gody.
Wyspiański opisał Rydla wesele, mnie do talentu Mistrza brakuje zbyt wiele, dlatego zapisane przeze mnie papierowe świstki, dałem do sprawdzenia do mojej polonistki. I co mi powiedziała Pani od polskiego? Nielzja! – miast – Pisz, pisz kolego! A poprzestała tylko na przeczytaniu poniższego prologu. Całe wesele poszło się… bawić.
Kiedyś naszło moją Starą
„Tyle lat jesteśmy parą,
że najwyższa pora luby,
poodnawiać nasze śluby!
Przed ołtarzem w tą niedzielę
zamówiłam mszę w kościele!”
Na początku mnie zatkało,
jakby tego było mało,
dopełniła czarę złości –
„Zaprosiłam na mszę gości!”
Podziałało to jak cyjanek.
Z głowy miałem cały ranek
a i dalsze dnia godziny
czarno widzę nie z mej winy.
Gdybym dłużej został w domu
pewnie wziąć musiałbym bromu.
W domu nerwy mnie zżarłyby
więc udałem się na ryby.
Opuszczając me mieszkanko
w drzwiach rzuciłem – „Pa Bogdanko!
Będę robił to co lubię!
Zobaczymy się na ślubie!”
Mówiąc krótko między nami –
Pierdyknąłem mocno drzwiami.
Mocząc kija nad dorzeczem
swoje nerwy teraz leczę.
Wstyd mi tylko, że mój teść
do ołtarza będzie wieść
swą córeczkę – Młodą Pannę,
przy niej ja – Jak zwierzę ranne.
W tą niedzielę przed kościołem
grupka gapiów stała kołem,
a pośrodku zbiegowiska,
żona niczym odaliska
która ruszyć ma do tańca,
w towarzystwie mnie skazańca.
Organista zagrał marsza,
równym krokiem para starsza
sunie wolno przed ołtarze
gdzie już krzesła młodej parze
poustawiał nasz kościelny.
Show must go on! I bądź dzielny!
Na mszę chodzę co niedzielę.
Zwykle staję w mym kościele
na uboczu gdzieś pod chórem,
a tu stać musiałem murem
w samym środku, przed ołtarzem
i się własnym potem smażę.
Po kazaniu poruszenie.
Przeszukuję swe kieszenie
bo wikary szedł z zakrystii
zgodnie z duchem eucharystii
zbierać datek na ofiarę.
Więc spytałem moją stare;
Jakieś drobne masz na tacę?
I powoli rezon tracę
bo drobniaków ni złotówki,
za to pięć banknotów po dwie stówki.
Nieopatrznie je wyjąłem
chcąc je ukryć forsę miąłem,
lecz mnie żona uprzedziła
kasę z dłoni wyłudziła.
Dała księdzu na ofiarę.
On ją wtedy za errare
nazwał głośno „Anielicą”
Pożegnałem się z krwawicą.
I zastygłem w takim geście
jakbym szepnąć chciał o reszcie,
lub dziękować przed mównicą,
że nie nazwał „Czarownicą”.
Popsuła mi humor zbyt hojna ofiara
w kościele do końca usiedzieć się starał.
Gdy usłyszałem Marsz Mendelsona
wstałem pierwszy a za mną żona.
Złapałem telefon i ze złości
pospraszałem swoich gości.
Chochoła, Widmo, Hetmana, Upiorę,
Stańczyka, Radczynię i Wernyhorę,
Czepca, Poetę, Żyda, Rachelę…
na rocznicowe Złote Wesele.
Jerzy Wnukbauma
Zapraszamy na spotkanie do Muzeum Historii Kielc 5 maja 2025 na godzinę 17.00
Temat : Podróże Szymona Piasty
Dnia 7 kwietnia 2025 r. w Muzeum Historii Kielc ul. Św. Leonarda 4 o godz.17.00 w I turze ,o godz.17.30 w II turze odbędzie się Walne Zgromadzenie Sprawozdawczo-Wyborcze ‚Swiętogenu”. Obecność członków obowiązkowa.
Zarząd Ś.T.G. „Świętogen”
NA NASZE KOLEJNE SPOTKANIE ZAPRASZAMY DO MUZEUM HISTORII kIELC 3 MARCA 2025 r. -godz. 17.00
Temat : Przyszłe Kielce. Żródła do dziejów Kielc. Wykład Leszka Dziedzica.
Zapraszamy.
Zapraszam na kolejne nasze spotkanie dnia 13 stycznia 2025 r. o godz. 17.00 do Muzeum Historii Kielc ul.Sw.Leonarda 4.
Temat : Tradycja obchodzenia Urodzin.
Spotkanie poprowadzi : Kornelia Major
Już ponad połowa autorów wydawnictwa „Jak powstawały Kielce…” zapowiedziała swoje przybycie na prezentację książki!Zapraszam dnia 2 grudnia 2024 r. o godz.17.00 do Muzeum Historii Kielc ul.Św.Leonarda 4 na kolejne nasze spotkanie.
Temat: Przy świątecznych życzeniach wspomnimy o Marynowskich z Kielc i Sandomierza.
Zapraszam
Zapraszam dnia 4 listopada 2024 r. o godz.17.00 na kolejne nasze spotkanie do Muzeum Historii Kielc ul. Sw.Leonarda 4
Temat: Cmentarz Stary w Kielcach.
Spotkanie prowadzi : Leszek Dziedzic
Dnia 7 pażdziernika 2024 r. o godz.17.00 zapraszam na spotkanie do Muzeum Historii Kielc ul.Sw.Leonarda 4.
Temat spotkania : Wojaże genealoga po Rumuni.
Spotkanie prowadzi Ryszard Żelazny.
Zapraszam dnia 2 września o godz. 17.00 do Muzeum Historii Kielc ul. Leonarda 4 na kolejne spotkanie.
Temat : Jak w wielkim mieście i w wiejskich opłotkach, siedząc w swoim domu znależć
ślady przodka.
Spotkanie poprowadzi Jerzy Użyczak.
Zapraszam na kolejne spotkanie dnia 3 czerwca br. o godz.17.00 do Muzeum Historii Kielc.
Temat : Genealogia w mowach żałobnych Arcybiskupa Floryana Okszy Stablewskiego.
Spotkanie prowadzi: Kornelia Major.
Zapraszam dnia 6 maja 2024 r. o godz.17.00 na kolejne nasze spotkanie w Muzeum Historii Kielc ul.Św. Leonarda 4
Temat :Prezentacja digitalizacji ksiąg.
Prowadzą : Maciej Terek i Marek Tyrała
Przypominamy członkom „Świętogenu”,że dnia 8 kwietnia 2024 r. o godz. 17.00 w I turze a o godz.17.30 w II turze zwołane jest Walne Zgromadzenie Zwyczajne w Muzeum Historii Kielc ul. Św. Leonarda 4
Zapraszam na spotkanie dnia 4 marca 2024 r.o godz.17.00 do Muzeum Historii Kielc ul.Św.Leonarda 4.
Temat: Gene-drzewo tworzymy sami.
Pomysły uczestników spotkania mile widziane.
Zapraszam na spotkanie dnia 5 lutego 2024 r. o godz.17.00 do Muzeum Historii Kielc ul. Św. Leonarda 4.
Temat; Ciekawi ludzie i zdarzenia z Kielc w okresie międzywojnia.
Spotkanie prowadzi Kornelia Major
Dnia 8 stycznia 2024 r.o godz.17.00 zapraszam na spotkanie do Muzeum Historii Kielc ul. Św. Leonarda 4
Temat : Historia przemysłu hutniczego i górniczego w gminie Miedziana Góra.
Wykładowcy : Grzegorz Ślefarski i Ryszard Żelazny.
Zapraszam na kolejne spotkanie dnia 4 grudnia 2023 r. o godz.17.00 do Muzeum Historii Kielc ul. Św. Leonarda 4.
Temat spotkania : Boże Narodzenie- tradycje w waszych rodzinach. Przyjdz, opowiedz nam i posłuchaj opowieści genealogów.
Dnia 6 listopada 2023 r. o godz.17.00 zapraszamy do Muzeum Historii Kielc ul.Św.Leonarda 4 na wykład dr Krzysztofa Kasińskiego.
Temat : Ku Klux Klan na straży demokracji w U.S.A.?
Wstęp wolny.
Dnia 2 pazdziernika 2023r. o godz.17.00 zapraszam na kolejne spotkanie do Muzeum Historii Kielc ul.Św.Leonarda 4
Temat : Monografia Chęcin w opowieściach Dominika Kowalskiego.
(Można będzie zakupić książeczkę Monografia Chęcin autorstwa ks.Witalisa Grzelińskiego )
Zapraszam na kolejne nasze spotkanie dnia 4 września 2023 r do Muzeum Historii Kielc ul.Św.Leonarda 4.
Temat : Prezentacja I drzewa Rodu Pytlewskich.
Omówienie prezentacji: Kornelia Major i Maciej Terek
Studium to jest opracowaniem genealogicznym opartym na parafialnych metrykach urodzeń, małżeństw i zgonów, oraz na aktach stanu cywilnego i innych dokumentach wydanych ówcześnie przez miejscowe władze, dotyczących najbliższej rodziny generała Józefa Bema (1794–1850). Rodzina była liczniejsza niż dotychczas podawano w literaturze poświęconej życiu Generała. Z rodziców, Andrzeja Bema i Agnieszki Głuchowskiej, Generał miał starszego brata i cztery siostry, z których jedna zmarła w dzieciństwie, a z macochy, Marianny Ostafińskiej, kolejnych dwóch przyrodnich braci i co najmniej osiem przyrodnich sióstr, z których trzy zmarły w wieku dziecięcym. Synowie Andrzeja nie pozostawili prawych potomków o nazwisku Bem. Pierwsza część studium przedstawia zawikłaną historię tej rodziny, ujawnia scysje, oszukiwanie dzieci przez rodziców, przewlekłe spory sądowe, nieślubne dzieci i ostateczny rozpad majątku po ojcu. Druga część studium to transkrypcje metryk i aktów stanu cywilnego, w znacznej części tłumaczonych z łaciny i rosyjskiego.
Autorami niniejszego studium (plik do pobrania) są : Ryszard Olesiński, Elżbieta Ginalska, Barbara Szarota
Przypominam genealogom „Świętogenu”,że do dnia 30 maja br. należy potwierdzić swoje uczestnictwo w spotkaniu wyjazdowym.
Listę zgłoszeń prowadzi Ewa Pabian.
Kornelia Major
Przypominam członkom „Świętogenu” ,że Walne Zgromadzenia Sprawozdawczo-Wyborcze odbędzie się w ustalonym terminie
dnia 8 maja 2023 r. o godz.17.00
Za Zarząd:
Kornelia Major
Z okazji Świąt Wielkanocnych wszystkim naszym członkom i sympatykom życzymy wszystkiego najlepszego.
Zarząd STG
Zapraszam na kolejne nasze spotkanie dnia 3 kwietnia 2023 r.o godz.17.00 do Muzeum Historii Kielc ul.Św. Leonarda 4
Temat: Z pamiętników Nowakowskich o Czaplewskich,Grzybowskich,Łebkowskich,Tatarach i ……
Spotkanie poprowadzi Kornelia Major i Jan Nowakowski.
Dnia 6 marca 2023 r.o godz.17.00 zapraszam na kolejne nasze spotkanie do Muzeum Historii Kielc ul.Św.Leonarda 4
Temat „Łatwiej stworzyć książkę niż zjeść kromkę chleba”
Spotkanie poprowadzi: autor i wydawca wielu książek Władysław Kostkowski
Zapraszam dnia 6 lutego 2023 o godz.17.00 na kolejne nasze spotkanie do Muzeum Historii Kielc ul .Św. Leonarda 4.
Temat : Jak rodzinni genealodzy utrwalają pamięć o ciekawych osobach w rodzinie. cz. II
Spotkanie poprowadzi: Kornelia Major
Zapraszam na nasze spotkanie dnia 9 stycznia 2023 r. o godz 17.00 do Muzeum Historii Kielc ul. Św. Leonarda 4.
Temat: Jak zachować pamięć o ciekawych osobach w rodzinie.
Spotkanie poprowadzi : Kornelia Major
Zapraszam na kolejne nasze spotkanie dnia 5 grudnia o godz.17.00 do Muzeum Historii Kielc ul.Św. Leonarda 4.
Temat ; GENEALOGIA ŁĄCZY ! Mormonizm-doktryna, wierzenia, tradycja.
Spotkanie poprowadzi SŁawek Najberg.
Zapraszam na kolejne nasze spotkanie dnia 7 listopada 2022 r. o godz.17.00 do Muzeum Historii Kielc ul. Św. Leonarda 4
Temat spotkania które poprowadzi Jolanta Michniewska to ” Stroje żałobne w okresie Powstania Listopadowego”.
Dnia 3 pażdziernika 2022 r. o godz. 17.00 zapraszam na kolejne nasze spotkanie do Muzeum Historii Kielc ul.Św. Leonarda 4
Temat : Wspomnienia Adolfa Sinkiewicza (Sienkiewicza ) spod Monte Casino.
Wykład : Jolanty Michniewskiej
Zapraszam na I spotkanie po wakacjach do Muzeum Historii Kielc ul. Leonarda 4 dnia 5 września o godz. 17.00.
Temat : I część : Wszyscy jesteśmy kuzynami.
II część : Czy Tutenchamon był naszym przodkiem ?
Wykład Pawła Walaszczyka.
Z a p r a s z a m y.
Rogatki miejskie, nazywane też celbudami funkcjonowały jeszcze na początku XX w. Były to domki rogatkowe przeznaczone dla strażników, którzy pobierali tzw. opłaty kopytkowe za wjazd do miasta i zabezpieczali je przed kontrabandą. Stanowiły one ważne źródło dochodów miejskich. Jedną z kilku powstałych w początkach XIX w. kieleckich rogatek była rogatka krakowska „Przy trakcie Krakowskim”. W związku z całkowitą likwidacją opłat rogatkowych w 1931 r. rogatki miejskie, w tym i rogatka krakowska uległy likwidacji. Obecnie nazwą Rogatki Krakowskiej określa się bliżej nieokreślony teren pomiędzy zbiegiem ulic Jana Pawła II, Ogrodowej, Seminaryjskiej i Wojska Polskiego, a budynkiem Wojewódzkiego Domu Kultury przy ul. Ściegiennego. Jest to jedyne świadectwo funkcjonowania w Kielcach dawnych rogatek miejskich. O nich właśnie opowie opowie Leszek Dziedzic na środowym spotkaniu w Muzeum.
Zapraszam na spotkania „Świętogenu” do Muzeum Historii Kielc ul. Św.Leonarda 4 na godz.17.00 w dniu 9 maja:
Temat 1 : Pamięć kulturowa czy epigenetyczna. Dziedziczenie traumy i stresów naszych przodków.
wykładowca : Barbara Kocela
Temat 2 : Indeksy z przeglądarki”Świętogenu” przedstawią: Renata Majewska i Maciek Terek
Dnia 6 czerwca br. Temat : Miłość zapisana w pocztówkach. O Izabeli Jastrzębskiej – Węgierkiewicz. Opowie Kornelia Major
zapraszam Kornelia Major
Świętokrzyskie Towarzystwo Genealogiczne „Świętogen” zwołuje w siedzibie Muzeum Historii Kielc ul. Św. Leonarda 4 dnia 4 kwietnia 2022 r o godz. 17.00 w II terminie godz. 17.30 Walne zgromadzenie- Sprawozdawczo- Wyborcze członków .
Za Zarząd :
Kornelia Major
Kielce,dnia 4 marca 2022 r.
Z powodów sanitarnych nasze spotkania w Muzeum Historii Kielc w lutym i marcu 2022 r. odwołane.
Prosimy osoby które mają wykonane „drzewa genealogiczne ” o wypożyczenie ich na wystawę z okazji 15 lecia istnienia naszego „Świętogenu”. Wystawa będzie miała miejsce w Muzeum Historii Kielc ul. Św. Leonarda 4
Informację prosimy kierować na pocztę mailową „Świętogenu „.
swietogen.kielce at op.pl
W roku 2022 jeśli pozwolą nam obostrzenia sanitarne związane z epidemią Covid-19 to będziemy nadal spotykać się o godz.17.00 w Muzeum Historii Kielc ul. Św. Leonarda 4 :
7 lutego 2022
7 marca 2022
4 kwietnia 2022
9 maja 2022
6 czerwca 2022
lipiec
sierpień
5 września 2022
3 października 2022
7 listopada 2022
5 grudnia 2022
Z okazji Świąt Bożego Narodzenia, oraz Nowego Roku wszystkim odwiedzającym naszą stronę życzę wszystkiego najlepszego.
Muzum Historii Kielc odwołuje wszystkie spotkania które w najbliższym czasie mają się odbywać w ich budynku.
Poinformowano mnie, że nasze spotkanie w dniu 6 grudnia br. też zostaje odwołane.
Kornelia Major
Dnia 6 grudnia 2021 r. o godz.17.00 zapraszam do Muzeum Historii Kielc ul.Leonarda 4 na kolejne nasze spotkanie.
Temat :
1. Obejrzymy film pt.”Wszyscy jesteśmy kuzynami”.
2. Zastanowimy się czy Tutenchamon był naszym przodkiem.
Spotkanie prowadzi : Paweł Walaszczyk.
Zapraszam na kolejne nasze spotkanie dnia 8 listopada o godz. 17.00 do Muzeum Historii Kielc ul.Św. Leonarda 4
Temat : Mój dziadek ” Profesor”
Wykład: Małgorzaty Skowron
14–15 października 2021 r. od godz. 9.00
https://www.facebook.com/events/460483681906843
Serdecznie zapraszamy na konferencję współorganizowaną przez Muzeum Historii Kielc, Instytut Historii Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach oraz Wydział Historii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, która odbędzie się w sali konferencyjnej Ośrodka Myśli Patriotycznej i Obywatelskiej (Kielce, ul. Zamkowa 3).
Rocznica 950-lecia powstania miasta Kielc przypadająca w 2021 r., aczkolwiek umowna i dyskutowana w nauce, nawiązuje do tradycji poprzednich obchodów początków miasta, uroczystości i wydarzeń zorganizowanych w 1971 r. pod hasłem „IX wieków Kielc”. Przyjęto wówczas, że moment ufundowania kolegiaty kieleckiej w 1171 r. przez bpa krakowskiego Gedeona był poprzedzony co najmniej stuletnim okresem zawiązywania się osady i jej stopniowego rozwoju, a przede wszystkim ufundowaniem w – bliżej nieokreślonym czasie – najstarszego kościoła św. Wojciecha. O zorganizowanych wówczas uroczystościach przypomina do dziś nazwa jednej z ważniejszych ulic w mieście: „IX wieków Kielc”. Od tego czasu minęło kolejne pół stulecia. To okazja do ponownej refleksji naukowej nad genezą, początkami i rozwojem „mieściny łysogórskiej”, jak określił Kielce przed laty prof. Kazimierz Tymieniecki, kielczanin, klasyk polskiej historiografii i jeden z najwybitniejszych polskich mediewistów, współzałożyciel Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu.
Z tej okazji zapraszamy na konferencję naukową, która zgodnie z tytułem przedstawi najnowsze ustalenia interdyscyplinarnego zespołu referentów, archeologów, historyków, historyków sztuki, archiwistów, bibliotekoznawców reprezentujących różne ośrodki naukowe w kraju, na temat genezy oraz rozwoju osady i miasta w swojej najwcześniejszej średniowiecznej i nowożytnej fazie powstania.
Specjalnym akcentem konferencji będzie uhonorowanie postaci oraz dorobku naukowego prof. Kazimierza Tymienieckiego, prekursora badań nad początkami miasta, którego osobowości twórczej poświęcony zostanie specjalny panel konferencji.
Patronat honorowy: Biskup Kielecki, Marszałek Województwa Świętokrzyskiego, Wojewoda Świętokrzyski, Prezydenta Miasta Kielce, Rektor UJK, Wydział Historii Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu.
Patronat medialny: TVP3 Kielce, Radio Kielce, Radio EM, Radio Fama, Echo Dnia, Gazeta Wyborcza.
Konferencja odbędzie się przy zachowaniu obowiązujących obostrzeń sanitarnych. Z tego względu liczba miejsc dla publiczności jest ograniczona.
Zapraszam dnia 4 pażdziernika 2021 r. o godz. 17.00 na kolejne spotkanie Świętokrzyskiego Towarzystwa Genealogicznego ” „Świętogen”które odbędzie się w Muzeum Historii Kielc ul.Św. Leonarda 4
Temat: Historyczne związki z Kielcami przedstawicieli rodziny Trzetrzewińskich cz.2
Wykładowca : Stefan Jackowski.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Dnia 6 września 2021 zapraszam członków „Swiętogenu „do Muzeum Historii Kielc ul.Sw.Leonarda 4 na Walne Zgromadzenie w I terminie o godz.17.00 w II terminie o godz. 17.30
Kornelia Major
Dnia 7 czerwca o godz.17.00 zapraszam na spotkanie do Muzeum Historii Kielc.
.Temat spotkania : Genealogia po pandemii. Dopływy akt metrykalnych w Archiwum Diecezjalnym w Kielcach.
Kornelia Major
To Jurka Użyczaka wiersz sprowokował mnie, aby już się spotkać. Przeczytajcie :
Czekając na koniec pandemii
Jeszcze trochę moi mili
doczekamy się tej chwili
że Kornelia nam obwieści
informację takiej treści :
” Dość kwarantan, dość odludzia
Czas się spotkać, wypić brudzia
porozmawiać o normalce
w muzealnej małej salce”.
jeszcze trochę cierpliwości,
i normalność znów zagości.
Nic nas w domach nie uziemi
odetchniemy od pandemii,
zaprosimy sympatyków
nowicjuszy i praktyków.
Bądżmy cierpliwi Panie i Panowie
aż Prezes te słowa wypowie.
Jerzy Wnukbauma
U W A G A.
Dla członków opłacających składki jest już do odebrania u Kornelii II tom książki Nasze gene-historie.
Książkę w formacie pdf można pobrać GeneHistorie-Świetogen-T2
Wigilia naszego czasu
Inna niż wszystkie bo tamtych nas już nie ma
kalendarze odliczyły dni utopiły w szarej codzienności
nasze zielone emocje i oczekiwania
czas zakpił z jednego sensu myśli
zostawił ślad w zakrętach i pytania o dalszy ciąg
osadzeni bez wyboru na wirującej Orbicie
krążymy w samotnym korowodzie
dzieci jednego księżyca i jednej epoki
świętujemy Boże Narodzenie
bo to tutaj na Ziemi a nie w przestworzach
ta Boska droga do Betlejem
czas zaznaczył to miejsce od ponad dwóch tysięcy
a ta ubogość narodzonego zadziwia i budzi lęk
bo skąd ta jasność na Drodze
ale ciągle w nas mieszka dziecinny nastrój
tamtego magicznego wieczoru
kiedy niebo zapali pierwszą gwiazdkę
pomyślmy o bliskich i niemożliwym
jak poznać smak rodzinnego świętowania
kiedy nie można być razem
w ramie tradycji stroimy zielone drzewko
obdarowane prezentami
może to jego żywiczny zapach przypomina
o więzi z naturą daje poczucie bezpieczeństwa
na stole białym podzielone życzenia
dla nieobecnych kruchym opłatkiem
kapiące łzy świecy sianko rybia łuska
zamyślenie wspomnienia i kolęda
a nasz spłoszony lęk ukrywa się
w wigilijnej ciszy i przywołuje do nas
Aniołów z szopki betlejemskiej
B.Kocela grudzień 2020
Ukazała się książka: HISTORIA życiem pisana brzezińskie rody część I
Autorzy : Marianna Węgrzyn i Damian Zegadło
W sprawie nabycia książki proszę skontaktować się z panem Damianem Zegadło nr telefonu
731 413 326
książka kosztuje 25.00 zł Do książki jest dołączona płyta z odtworzonymi
drzewami genealogicznymi opisanych rodów.
UWAGA .
Zmieniliśmy konto bankowe obecne to :
B.S. 30 8493 0004 0010 0762 1191 0001
Dzisiaj cisza
zamieszkała między nami
obsiała pola makiem
obiecuje skrawek nieba
na własność
wzruszone słowa
zamieniła w milczenie
wyludniła ulice
w lasach tylko zawilce
i zdziwione ptaki
podarowała czas
przemyśleniom
co ważne a co ważniejsze
na lotniskach
ustawiła samoloty
w równych szeregach
aby ochronić
milczące błękitom niebo.
Barbara Kocela 13 kwietnia 2020
WALNE ZGROMADZENIE ODWOŁANE.
O nowym terminie powiadomimy po wygaszeniu epidemii koronawirusa.
W dniu 6 kwietnia 2020 r. w Muzeum Historii Kielc ul.Św.Leonarda 4 w I terminie o godz.17.00 w II terminie o godz.17.30 odbędzie się Walne Zgromadzenie Sprawozdawcze członków Świętokrzyskiego Towarzystwa Genealogicznego „Świętogen” w Kielcach.
Kornelia Major
Dnia 2 grudnia 2019 r o godz. 17.00 zapraszam na spotkanie do Muzeum Historii Kielc ul. Sw. Leonarda 4 .
Temat : Wędrówka wirtualna do dworu w Kopytowej
Spotkanie prowadzi : Jacek Grzybała
Nasze spotkanie z dnia 4 listopada 2019 r. przekładamy na dzień 26 pażdziernika 2019 r. Pojedziemy do pałacu – DZIĘKI- w Wiązownicy. Wycieczka potrwa około 6 godz. Planowany wyjazd z Kielc o godz. 9.30- zbiórka na dziedzińcu Muzeum Historii Kielc o godz.9.15.
Mamy już komplet uczestników którzy zgłosili się i potwierdzili uczestnictwo w wycieczce. Dziękuję.
Kornelia Major
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Zapraszam dnia 7 pażdziernika 2019 o godz.17.00 na spotkanie do Muzeum Historii Kielc ul. Św. Leonarda 4.
Temat: Historytczne związki z Kielcami przedstawicieli rodziny Trzetrzewińskich
przedstawi : Stefan Jackowski
Zapraszam na pierwsze powakacyjne spotkanie, które odbędzie się dnia 2.09.2019 roku o godzinie 17:00 w Muzeum Historii Kielc. Opowiem Państwu o duchu. Duchu, którego każdy nosi w serduchu. A jeśli ktoś nie wierzy w ducha, uwierzy kiedy wykładu wysłucha!
Temat spotkania „Genius loci”.
Spotkanie prowadzi Jerzy Użyczak.
Zapraszam na kolejne nasze spotkanie dnia 3 czerwca 2019 r. o godz. 17.00 do Muzeum Historii Kielc ul. Św. Leonarda 4.
Temat: Miedzianogórskie Rody – Ród Słoniów.
Spotkanie prowadzi Ryszard Antoni Żelazny
Zapraszam na kolejne nasze spotkanie dnia 6 maja 2019 r o godz.17.00 do Muzeum Historii Kielc ul Św. Leonarda 4
Temat : Czy wszystkim się spełnia „sen o Ameryce „?
Spotkanie prowadzą : Iwona Bobińska i Kornelia Major
Przypominam , ze dnia 1 kwietnia 2019 o godz.17.00 w Muzeum Historii Kielc spotykają się tylko członkowie. „Świętogenu „
Zmarla nasza koleżanka Maria Brylska.
Msza święta w intencji Zmarłej odprawiona zostanie w czwartek 21 marca o godz.14.00 w kościele p.w.św. Prokopa w Krzęcicach, po czym nastąpi odprowadzenie do grobu rodzinnego na cmentarz parafialny.
Będzie nam Ciebie brakowało Mario.
Koleżanki i koledzy „Świętogenu ” w Kielcach
Dnia 4 marca 2019 r. o godz. 17.00 zapraszam na kolejne spotkanie do Muzeum Historii Kielc ul. Św. Leonarda 4
TEMAT : Jak mieszczanin, chłop, bandyta szlachectwem się posługiwali.
Wyklad : mgr Łukasza Rysiaka
Świętokrzyskie Towarzystwo Genealogiczne „Świetogen ” w Kielcach
zaprasza dnia 4 lutego 2019 r.o godz.17.00 do Muzeum Historii Kielc na
wykład Pana Dariusza Kaliny.
Temat : Dzieje Czarnowa i zachodniej części Kielc.
Wstęp wolny.
Kornelia Major
Zapraszamy na pierwsze spotkanie w nowym roku. Karnawał dawniej i dziś, spotkanie poprowadzi Ryszard Żelazny
Zapraszam na grudniowe spotkanie Świętogenu. Prowadzącym spotkanie będzie Pan Jacek Grzybała a tematem „Genealogia – moja pasja życiowa „
Zapraszam wszystkich zainteresowanych na listopadowe spotkanie ŚWIĘTOGENU . Tematem spotkania będzie ” Hymny polskie na przestrzeni wieków”.
Spotkanie poprowadzi Pani mgr Jadwiga Adamczak
Zapraszam na październikowe spotkanie Świętogenu 1 października o godz.17.00 do Muzeum Historii Kielc ul.Św. Leonarda 4
Temat spotkania : Jaki program genealogiczny wybrać ? GenoPro, Drzewo Genealogiczne czy może Ahnenblatt
Maciej Terek
Zapraszam na pierwsze po wakacjach spotkanie dnia 3 września 2018 r. o godz.17.00 do Muzeum Historii Kielc ul.Św. Leonarda 4
Temat : Joanna Ledoux- zapomniana malarka sakralna.
Wykładowca : Henryk Korus
Dnia 4 czerwca 2018 r. o godz.17.00 zapraszam na kolejne nasze spotkanie do Muzeum Historii Kielc ul.Św. Leonarda 4.
Temat : Konwersje z judaizmu na katolicyzm w XIX wieku.
Wykładowca : dr Lech Frączek z Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Poszukując w Archiwum w Radomiu Akt Stanu Cywilnego Parafii z Jastrzębia /parafia Jastrząb/ i z Szydłowca /moje drzewo genealogiczne po mieczu/ dość przypadkowo dokopałem się do rewelacyjnego dokumentu dotyczącego mojego rodzinnego Suchedniowa. Jako że wykonuję reprodukcje fotograficzne tych dokumentów – zrobiłem i ten dokument , który teraz jest w moim archiwum dokumentów starych. Całość artykułu Andrzeja Sasala znajduje się pod tym linkiem Wiatrak-w-Suchedniowie-Andrzej-Sasal lub na https://www.facebook.com/andrzej.sasal
Dnia 7 maja 2018 r. o godz.17.00 zapraszam sympatyków genealogii do Muzeum Historii Kielc ul.Św. Leonarda 4 na kolejne nasze spotkanie.
Temat: Warsztaty genealogiczne- szukamy przodków poza aktami metrykalnymi.
Spotkanie prowadzi : Maciej Terek
Zapraszam na kolejne nasze spotkanie dnia 5 marca 2018 o godz.17.00 do Muzeum Historii Kielc ul.Św.Leonarda 4
Temat : Znani Polacy – z Kresów ,Wołynia, Podola ( wybrane postacie ) cz. II
Wykład Pani mgr Jadwigi Adamczak
Ciekawość człeka z czasem nachodzi,
kim był jego przodek i skąd pochodzi?
Gdy mnie dopadła chęć poznania
zabrałem się do poszukiwania –
Wygodnie siadłem do komputera
i zabawiłem się w genehuntera.
Wpisałem w Google swoją godność,
wygooglowało mi jedną zgodność –
‚Modry urzyczak” -Zwierciadło etnologiczne?
– drobny druk, ryciny, odsyłacze liczne.
Sto siedemdziesiąt cztery strony!
Końca nie widać. ” Byłem przerażony.
Czytałem wszystko. Nuda była.
Ciekawość jednak zwyciężyła,
(Nie mogłem czytać na odczepnego
bym nie przegapił tego modrego).
Szukałem ciekaw w elaboracie
czy modry bo – po denaturacie.
Wreszcie znalazłem to co szukałem.
O denaturat już się nie bałem.
W tekście wyjaśniał dr Stanaszek,
że jest to męski fatałaszek,
innymi słowy – strój wilanowski
nosiły go nad Wisłą wioski.
Więc źródłosłowem mego nazwiska,
(jak dajmy na to – koszula ciału bliska),
był były, męski przyodziewek?
Mam być ofiarą licznych prześmiewek?
Kupiłem książkę. A co mi szkodzi.
Z niej dowiedziałem się o co chodzi.
I nawiązałem kontakt z autorem
wkrótce odpisał mi z humorem;
„Ze Skolimowa przodek Twój
Nosił w Falentach z Urzecza strój
Jak go widzieli tak go nazwali,
odtąd Urzyczak w aktach pisali.
Do dziś autora darzę sympatią
trochę za książki dedycatio.
„Temu, który nie mieszka na Urzeczu,
lecz jego korzenie po mieczu
świadczą, że jego dola człowiecza
wzięła początek od przodka z Urzecza.”
Jerzy Wnukbauma
Przygotowując ten temat na wykład, który miałam w dniu 4 grudnia 2017 r. w Muzeum Historii Kielc zajrzałam do opisów wigilii Glogiera, Kitowicza i Kolberga. Porównałam z opisami dawnych wigilii w mojej rodzinie korzystając z listów moich ciotek, stryjów. Rodzina zasiadała do wigilii w licznym gronie w kilku miejscach w Polsce i poza granicami. Stąd pochodzą opisy jak ucztowano , co jedzono i jakie panowały zwyczaje. Uczestniczyłam w wielu wigiliach w różnych regionach w Polsce i wśród polonusów w Stanach Zjednoczonych. Wszędzie starano się zachować przekazywane z pokolenia na pokolenie nasze dawne zwyczaje. Co z tych moich obserwacji wynika napiszę w podsumowaniu.
„Starodawna wilija” – to nie tylko uczta przy suto zastawionym stole często zakrapiana wspaniałymi nalewkami w dworach u mieszczan i chatach chłopskich . To był wieczór pełen różnych magicznych zdarzeń, ceremonii, wróżb w formie jakiegoś widowiska przenoszony z dworu, chat chłopskich do miast. Wszystko zaczynało się o świcie , a nawet wcześniej gdy zaczynały piać koguty. Wierzono,że :
Wróżby jak to wróżby istniały od dawna , ale w tym dniu prym wiodła kuchnia w których królowały przeważnie kobiety.
Mężczyżni wszystkich grup społecznych nie cierpieli tego dnia gdyż aż do kolacji wigilijnej obowiązywał post, a w domu panował niesamowity rwetes więc nie mogli doczekać się pierwszej gwiazdki. Wreszcie , kiedy stół był nakryty białym obrusem pod którym ułożono siano, a na talerzyku ułożono opłatek czas było zasiadać do kolacji jak tylko ukazała się na niebie pierwsza gwiazda. Należy dodać , że zwyczaj kładzenia siana pod obrus nie dotyczył tylko chat chłopskich, ale zwyczaj ten obowiązywał w dworach i domach mieszczańskich.
Wieczerzę rozpoczynano okolicznościową modlitwą na głos, zwykle czynił to gospodarz lub leciwa osoba, albo zaproszony ksiądz dobrodziej. Łamano się opłatkiem i składano sobie życzenia . Przypominano tych co odeszli na zawsze „bywało też ( zwłaszcza w legendach ), że skądś nadchodził w ostatniej chwili strudzony wędrowiec, że zjawił się nieśmiało syn marnotrawny, że przykuśtykał o kuli wiarus z dawno skończonej wojny. Była radość, łzy”
Wigilią rządziła pewna magia liczb. Tak więc :
Na dworskim stole i stole mieszczańskim w wigilię podawano do wyboru : barszcz czerwony z kiszonych buraków z fasolą ( potem i obecnie uszka z farszem grzybowym ) zupę grzybową z łazankami lub zupę rybną z migdałami , pierogi z kapustą i grzybami, karp smażony, karp w galarecie , karp w szarym sosie, szczupak faszerowany, łazanki zapiekane z kapustą i grzybami , kluski z makiem i miodem, kulebiak lub cebulaki , kapelusze borowików nadziewane farszem grzybowym zapiekane na maśle, kompot wigilijny ugotowany z suszonych owoców .
Na deser podawano różne ciasta : strucla z makiem , zawijaniec z masą śliwkową, kakową , makowce na kruchym spodzie mocno lukrowane, chały słodkie z kruszonką , baby drożdżowe gotowane , pierniki przekładane różnymi masami i mnóstwo różnych ciasteczek . Podawano również owoce cytrusowe , suszone bakalie , orzechy włoskie, laskowe i tp. Kutia była też obowiązkowo podawana na deser.
W chatach chłopski na wieczerzę wigilijną podawano :
żur z grzybami, zupę z konopi zwaną siemieńcem lub siemieniatką
kapustę z grochem lub fasolą,
polewkę z suszonych śliwek , gruszek, jabłek,
grycok,
rzepę suszoną lub smażoną na oleju ,
karp smażony,
kompot wigilijny z suszonych owoców.
Po głównych jadłach podawano ciasta : drożdżowe z kruszonką, struclę makową i z masą śliwkową a dla dzieci słodkie makiełki .
Ze zwyczajów wigilijnych należy jeszcze wymienić :
Dopiero po wieczerzy dzieci mogły podejść pod podłaziczkę obecnie choinkę i odszukać swoje prezenty. Choinka zagościła u nas jakieś 150 lat temu i wymyślona jest przez Niemców. Naszą podłaziczkę w niektórych regionach Polski jeszcze spotykamy . W Polsce istniał zwyczaj obdarowywania dzieci prezentami dopiero po Nowym Roku – teraz w wigilię. W tym czasie gdy dzieci zajmowały się prezentami młodzież zajmowała się wróżbami :









Pochwalę się moją nową znajomością. Rok temu na przystanku autobusowym spotkałem ładną kobietę. Przez przypadek dowiedziałem się, że niedawno skończyła okrągłe sześćdziesiąt lat i przeszła na emeryturę. Z tej okazji zafundowała sobie odmładzającą operację plastyczną. Po zdjęciu wszystkich opatrunków postanowiła sprawdzić efekt swojego przeobrażenia i przy byle okazji wypytywała przypadkowe osoby, ile według nich liczy sobie ona lat. Była wniebowzięta, gdy za każdym razem odejmowano jej dziesięć, dwadzieścia lat. Cieszyła się, gdy w sklepie spożywczym ekspedientka przy kasie określiła jej wiek na trzydzieści kilka lat. Na ulicy przypadkowy młody mężczyzna dawał jej nawet dwadzieścia pięć lat. Rozradowana powiedziała mu, że niedawno rozpoczęła szóstą dekadę. Wykupując leki w aptece przeprosiła panią magister o zbytnią śmiałość i poprosiła ją o szczerą ocenę jej wieku. Nie posiadała się ze szczęścia, gdy pani magister powiedziała – „Czterdzieści, góra czterdzieści dwa lata”. Usatysfakcjonowana orzekła farmaceutce, że miesiąc temu właśnie skończyła sześćdziesiątkę.
Po wyjściu z apteki przez pewien czas przyglądała się jeszcze sobie w szybach sklepowych witryn. W końcu poszła na przystanek komunikacji miejskiej, na którym stałem też ja. Wokół cisza i spokój. Żadnej żywej duszy. Nie musiałem zbyt długo czekać i mnie też zadała pytanie – Przepraszam! Ile według pana liczę sobie lat? Początkowo zatkało mnie, lecz niegrzecznie jest nie odpowiedzieć kobiecie. Skoro tak grzecznie prosi, zebrałem się na śmiałość i powiedziałem – Mam już swoje lata i trochę kiepski wzrok. Po czym dodałem szybko – Ale ręce mam sprawne i dotykiem jestem w stanie nieomylnie określić, ile Pani ma lat. Obruszyła się, lecz jak wcześniej wspomniałem wokół cisza i spokój, autobus nie nadjeżdżał. Tylko przez chwilę walczyła ze swoją ciekawością. W końcu przegrała. Wyraziła zgodę na zaproponowaną przeze mnie metodę oceny jej wieku. Wymacałem nawet jej piersi i pośladki. Na więcej nie pozwoliła. Jakież było jej zdziwienie, gdy po kilkuminutowym badaniu dokładnie oceniłem jej wiek na sześćdziesiąt lat, jeden miesiąc i dwa dni. Zawstydzona spytała tylko – Jakim cudem pan zgadł? Nie trzymałem jej długo w niepewności i przyznałem się – Stałem za Panią w aptece! Z grzeczności nie dodałem, że moja dokładność oceny wieku, wynikła z podanego przez nią przy okienku numeru pesel! Wiadomo – RODO!
Tak rozpoczęła się nasza znajomość. Później jeszcze kilkukrotnie wpadaliśmy na siebie. Zostaliśmy nawet koleżeństwem. Zaprosiłem ją na kawę. To wtedy zaraziła mnie… Ups! Wróć! Złapałem od niej tylko genealogicznego bakcyla. Pokazała mi, jak szukać swoich przodków i jak zrobić swoje drzewo genealogiczne. Nauczyła mnie korzystania z tematycznych, internetowych stron. Na kolejnym naszym spotkaniu zostałem przez nią obdarowany fajką wodną. Zakupiła ją na wycieczce do Indii. Podziękowałem i zaproponowałem jej wspólne wypalenie „fajki pokoju”. Stanowczo odmówiła. Nie to nie! W domu zapaliłem sziszę sam. Po dwóch, trzech dymach zauważyłem na jej szklanym naczyniu niewyraźną plamkę. Potarłem szkło i z dymem fajki wodnej wydostał się z niej jakiś dżin. Początkowo przestraszyłem się i zrobiłem głupią minę do złej gry. Upewniłem się nieśmiało – Spełnisz moje trzy życzenia? Roześmiał się tylko i powiedział – Takie cuda to tylko złota rybka! Ja spełnię tylko jedno twoje życzenie. Pokazałem mu zrobione przez siebie drzewo genealogiczne. Patrz – mówię do niego – Gdzie nie spojrzysz same chłopy. Jak nie komornik to czynszownik. Sami uczciwi i pracowici. Okupnicy, wyrobnicy, parobki, kopacze, połkmiecie, kmiecie… Weź coś z tym zrób! Dodaj trochę szlachetnej krwi i kilku znacznych przodków! W odpowiedzi usłyszałem – Nie ma takiej opcji. Ja mogę robić to co jest realistyczne! Możliwe do wykonania! No dobra! – odpuściłem – To zrób coś dla Polski! Spraw, by pieniądze z SEFE-0 Nawrockiego i Glapińskiego wpłynęły na potrzeby naszej armii. W odpowiedzi usłyszałem – O kur..! Pokaż mi jeszcze raz to drzewo genealogiczne!
Rano obudziłem się i stwierdziłem, że moje drzewo genealogiczne rozrosło się przez jedną noc. Ucieszyłem się, bo moim najstarszym przodkiem był dostojnik rzymski Okowitan żyjący w I wieku przed naszą erą. Zagłębiając się bardziej w swoje korzenie, stopniowo rzedła mi mina. Choć dalsi zstępni rzymianina płodzili samych szlachetnie urodzonych, ich imiona i przezwiska powodowały u mnie złość. Ot choćby na dworze naszego pierwszego króla podczaszym był Piworzłop. W XVI wieku z mego rodu kasztelanem królewskim był mój praprapradziad Samogończyk. Jego prawnuk Winosław był pułkownikiem królewskim. Ordynatem na Kresach był Wódogrzmot. Poległ w Barze. Ostatnim z urodzonych był Esperaliusz żyjący w okresie międzywojennym. Mieli także herb i swój okrzyk bojowy – „Jak pijali przodki Jurka? Musztardówką pod ogórka!” a na mazowieckim Urzeczu – „Za co piją Urzyczoki? Za pszenicę i buroki!” Boże! Jakie ja zioło jarałem? Gdybym dorwał tego dżina tobym mu nogi powyrywał. Szkoda, że w snusach Nawrockiego nie ma dżina. Powiedziałby mu, że jego SAFE-0 jest nierealny i niemożliwy do wykonania i niech się lepiej zajmie genealogią. Mam nadzieję, że pierwszego kwietnia wyjdzie i powie – Prima aprilis!
Jerzy Wnukbauma
Chyba starzeję się, bo co raz częściej wracam do przeszłości. Pocieszające jest to, że w retro podróże wybiera się większość genealogów. Jednak za sprawą trzeciej władzy, moje podróże do przeszłości nie dotyczą już poszukiwania przodków. Ja coraz częściej obserwuję, że otaczająca mnie rzeczywistość, już kiedyś, gdzieś była i powraca do mnie w nieco zmienionej, karykaturalnej postaci. Takie nie do końca moje deja vu, a raczej deja vecu – tj. już kiedyś przeżyte przez naszych przodków wydarzenia. Aż dziw, że coraz mądrzejsze i wykształcone pokolenia ich zstępnych, nie wyciągają żadnych wniosków i brną w to coraz głębiej. A mówi się, że „Mądry Polak po szkodzie”. Guzik prawda. I po szkodzie głupi!
Przykłady. Jak najbardziej. Chcecie to macie. Próbki tylko tych wydarzeń z ostatnich dni. Na początek popisowy „występ” PiS-owskiego kosyniera z symboliczną kosą na sztorc. Co to miało być? Pokaz siły? Powtórka z rozrywki? Bąknięty Kościuszko? Różnica jest w tym, że Tadeusz Kościuszko jednoczył naród. Nie nawoływał do dekapitacji? Do rzezi? Mam nadzieję, że historia kiedyś rozliczy tego krzykliwego krzewiciela krużganków oświaty trzymającego w rękach krzyż i nawołującego do rzezi przeciwników jego darczyńców. Katolik? Wątpię!
Kolejnym przykładem deja vu naszej historii, są zawirowania wokół unijnej pożyczki na zbrojenia SAFE. Przypomina mi to międzywojenny okres w historii Polski. Podział Polaków na zwolenników i przeciwników ścierających się politycznych obozów. Budowanie kultu jednostki Marszalka. Zaciąganie pożyczek na zbrojenie i organizowanie publicznych zbiórek na zakup uzbrojenia. Podpisywanie palcem na wodzie umów sojuszniczych z Francją i Anglią. Tu zrobię przerwę, bo wszyscy znają, jak skończyło się to dla naszego kraju i wszystkich Polaków.
Powojenny okres (w moim pojęciu) na pozór był spokojny. Pewnie dlatego, że po rozprawieniu się z „wrogami ludu” „zwycięska komuna” nie miała już z kim walczyć. Nawet na stadiony piłkarskie można było chodzić ze swoimi dziećmi. W większości przypadków, uliczne i stadionowe spory, kończyły się zazwyczaj pyskówkami – „Ty ch… na kaczych nogach!” Odzewem było „A ty to nawet ch…. nie jesteś!” Przeważnie po takich sprzeczkach strony rozchodziły się w swoje strony, bo kto by chciał drążyć i spierać się kto jest większym członkiem. Tylko nieliczni i bardziej butni udowadniali swoją wyższość – „Co! Ja ch…. nie jestem?”. Tak było. Dzisiaj strach się bać! Nawet stadionowi kibole wychodzą na ulicę. W swojej zaciekłości biją by zabić. Przykładem niech będzie zamordowanie w Kielcach we wrześniu 2007 roku jednego i usiłowanie zabójstwa drugiego kibica Korony Kielce. Dziś kibole mogą czuć się bezkarnie, bo mają swojego człowieka w Pałacu i rozgrzeszenie z Jasnej Góry.
Ale wróćmy do mojego deja vu. Wydarzeniem, które już kiedyś było i które, i ja przeżyłem i zapamiętałem, była emisja Narodowej Pożyczki Rozwoju Sił Polski. W założeniach wykupowanie, przez pokolenie moich rodziców i dziadków, państwowych obligacji miało być dobrowolne. Wyszło jak zwykle. Państwo zmuszało obywateli do wykupu nisko oprocentowanych obligacji. Zmuszało dla dobra ludowej ojczyzny, do wpłat części uzyskanych dochodów na zablokowane konta z bardzo niskim oprocentowaniem. Przysłowiowym gwoździem do trumny w tamtym okresie była reforma walutowa. W ciągu zaledwie kilku lat Polacy dwukrotnie stracili najmniej dwie trzecie swoich oszczędności. Niektórych złupiono całkowicie. A co? Kto bogatemu zabroni? To bogate, komunistyczne państwo po wojnie nie skorzystało z Europejskiego Planu Odbudowy (znanego jako Plan Marshalla), oraz na „prośbę” Stalina, by nie drażnić niemieckich towarzyszy, zrezygnowało z reparacji wojennych. Z tamtego okresu zapamiętałem sprawdzanie numerów obligacji, wykupionych przez moich rodziców w powojennej Polsce. Losowania numerów odbywały się (do 1972roku), dwa razy w roku. Losowano numery premiowane (4%), oraz numery niepremiowane (0%) z możliwością wykupu bez oprocentowania po nominale. Nie przypominam sobie by po którymś losowaniu była jakaś euforia moich rodziców. Pewnie dlatego, że wszyscy robili to „by Polska rosła w siłę, a ludziom żyło się dostatnie”. Wszyscy! Nawet rodzice krzykaczy upominających się dziś o reparacje i rozliczenie byłych komunistów. Oby propozycja polskiego SAFE 0% Glapińskiego i Nawrockiego nie była oparta na podobnych złodziejskich zasadach jak powojenna Narodowa Pożyczka Rozwoju. Dostrzegam, że zawirowania wokół SAFE niektórzy traktują podobnie jak w 1946 roku Pawlak. On przed referendum namalował na stodole 3xNIE, tylko dlatego, że zobaczył u Kargula napis 3xTAK! Prezydenckie weto i krytyka prawej części Sejmu ma podobne zasady. Nie, bo nie! Bo to Tuska. Oby w ten sposób nie doprowadzili do powtórki z historii, gdy w nocy z 17 na 18 września 1939 roku do Rumuni uciekł Prezydent, Naczelny Wódz i Premier. Jednak z drugiej strony…? Nie miałbym nic przeciwko temu, gdyby władze Węgier czy Rumuni internowały prezesa i głowę państwa.
Pisząc o historii Polski, nie sposób nie wspomnieć o nierozłącznym od 966 roku jej elemencie – o chrześcijaństwie. Nie będę go szerzej opisywał. Skoncentruję się wyłącznie na sobie. A moja wiara jest podobna do wiary pana młodego z Kany Galilejskiej, który wstając skacowany rano po opisanym w ewangelii weselu, poprosił budzących się weselników o kubek wody. Nie widząc chętnych spełnienia jego prośby, wstał Jezus i zadeklarował przyniesienie mu szklanki wody. Na co pan młody krzyknął – O Jezu! Tylko nie ty! Nie wiem jak wtedy u pana młodego, ale u mnie kac jeszcze długo pozostaje po zabawach osób duchownych. Nie pomaga nawet codzienny pacierz – Wierzę w Boga Ojca… i w Jezusa Chrystusa syna jego…
Jerzy Wnukbauma.
Powyższy tytuł nie jest przejęzyczeniem słów naszego hymnu i broń Boże nie jest naśmiewaniem się ze znajomości tekstu tej pieśni przez prezesa PiS. Coś w tym musi być, bo teraz, gdy tylko zaintonuje pierwsze słowa hymnu, wyciszają mu mikrofon. Ja na powyższy tytuł wpadłem w trakcie indeksacji aktów z parafii Bodzentyn. Skojarzył mi się w trakcie ślęczenia i spisywania Księgi Urodzonych w 1918 roku. Natrafiłem w niej na powroty naszych górali niskopiennych z Niemiec, do swojej rodzinnej parafii. Były to akty dzieci urodzonych i ochrzczonych w Niemczech, a także dzieci urodzonych w Niemczech, lecz po kilku latach ochrzczonych w bodzentyńskim kościele. Już po powrocie ich rodziców do kraju.
A nie były to jednostkowe powroty. Powtarzały się jeszcze w kolejnych rocznikach ksiąg urodzonych. Temat zaintrygował mnie do tego stopnia, że z ciekawości zacząłem zbierać informacje o emigracji Polaków do Niemiec w latach 1913 do 1918 roku, oraz ich reemigracji po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. Tylko w wymienionej parafii Bodzentyn w księdze urodzonych w 1918 roku odnotowane jest pięć aktów urodzenia dzieci urodzonych w Niemczech, w 1919 roku aż jedenaście takich aktów, a w 1920 roku siedem. Czy było ich więcej? W późniejszych latach oraz tych nieodnotowanych? Chociażby kawalerów i panien? Prawdopodobnie tak! Być może do listy powracających do kraju trzeba też dodać małżeństwa, które nie zdecydowały się na potomstwo na obczyźnie? Przypuszczam też, że do listy emigrantów należałoby dodać osoby pozostające w Niemczech, oraz Polaków emigrujących z Niemiec po I Wojnie Światowej do Francji, Belgii lub USA.
Nie będę rozpisywał się o przyczynach emigracji do Niemiec. Każdy opuszczający rodzinne strony miał swoje pobudki. Decydującym czynnikiem zapewnie były dobrowolne (choć zdarzały się przymusowe) wyjazdy spowodowane przyczynami ekonomicznymi. Krótko mówiąc – ucieczka od biedy, chęć znalezienia pracy i polepszenia warunków swojego bytu. Szacuje się, że liczba polskich pracowników rolnych w Niemczech w 1913 roku wynosiła prawie 305 tysięcy, co dawało 76,6% pośród wszystkich cudzoziemskich pracowników rolnych pracujących w Niemczech. Po I wojnie procentowy udział naszych migrantów przekraczał już 90% spośród wszystkich przyjeżdżających do Niemiec na „saksy” obcokrajowców.
Pozostawię przyczyny i statystyki w spokoju i zajmę się mechanizmem tamtych emigracji. Nie podejrzewam, (chociaż nie wykluczam), że były to spontaniczne decyzje – zgromadzę środki i jadę. W tamtym czasie nie było przecież telefonów, internetu, we wsiach nie było prądu, radia telewizji… Skąd prości, wiejscy ludzie wiedzieli, że można wyjechać za granicę? Skąd wiedzieli gdzie się udać by wyjechać? W końcu. Skąd wiedzieli gdzie na miejscu czeka na nich praca? Zadziałała jakaś poczta pantoflowa? Knajpa, kościół i łun powiedział łunemu? Nie wykluczam. Przypominam jednak, że mowa jest o okresie tuż przed wybuchem pierwszej wojny i kilku latach jej trwania. O okresie w którym łatwo można było być posądzonym o szpiegostwo lub działanie na rzecz obcego mocarstwa. I jeszcze jedno – w latach 1913 – 1918 Bodzentyn był w zaborze rosyjskim. Potrzebne były jakieś dokumenty do opuszczenia zaboru rosyjskiego. Przekroczenie zielonej granicy z pewnością było marginalnym sposobem na emigrację do Niemiec. Podejrzewam, że na te pytania większość genealogów nie szuka odpowiedzi? Podobnie jak ja odfajkują w swoim drzewie genealogicznym fakt czyjejś emigracji i nie zaprzątają sobie głowy czasochłonnymi i kosztownymi poszukiwaniami przyczyn i mechanizmów ich emigracji .
Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości wielu Polaków stanęło przed trudnym wyborem – które państwo wybrać? Nasi świętokrzyscy górale mieli znacznie mniejszy orzech do zgryzienia niż Polacy zamieszkujący zabór niemiecki i austriacki. To głównie Ślązacy, Wielkopolanie, Mazurzy, Kaszubi musieli zadecydować, które państwo mają wybrać. Mieli na to rok do namysłu. Opuszczając ojcowizny i wyjeżdżając do Rajchu, stawali się Niemcami, zostając w swoich gospodarstwach byli Polakami. Do powrotu naszych krajan do Polski wpłynęło kilka czynników. Po pierwsze o ich powrót skutecznie zabiegała polska dyplomacja. Po drugie – po I Wojnie Światowej Polska i Niemcy popadły w poważny konflikt terytorialny. Wybuchy powstań śląskich i powstania wielkopolskiego, plebiscyty na Śląsku, Warmii i Mazurach przyczyniły się do antypolskich nastrojów i sprawiały, że niechęć do Polski i Polaków rosła wśród Niemców.
W moim genealogicznym drzewie też mam kilku emigrantów. Nie licząc powrotu potomków moich niemieckich krewnych po kądzieli do Niemiec, (skorzystali z prawa opcji), w zdecydowanej większości pozostali moi kuzyni i krewni udawali się za ocean do USA. Przyczyny ich wyjazdów były różne. Przykładowo, do siostry mojego dziadka Władysława, przysyłał listy jej kuzyn, który wcześniej wyemigrował do USA i który gorąco ją namawiał na podróż do Stanów. Wypłynęła z Bremy i przepłynęła Ocean w celu zamążpójścia. Tak przynajmniej zgłosiła urzędnikom migracyjnym na Ellis Island. Po roku ściągnęła do USA swoją siostrę. Obie pozostały w Stanach i tam zmarły. Nieco inaczej potoczyły się losy brata mojej matecznej babki – Edmunda. Z rodzinnych przekazów wiem, że w 1913 roku do fryszerki w Porębie w której pracował, zawitał jakiś mężczyzna szukający chętnych do pracy w hucie w Pittsburghu. Edmund wraz z innymi Polakami wypłynął z Rotterdamu do New Yorku. Wraz z grupą współtowarzyszy udali się do kresu podróży – do Pittsburgha. Dla niego Pittsburgh był też kresem życia. Tam mieszkał i pracował w miejscowej hucie. Zmarł na obczyźnie w wieku 79 lat.
Zdarzały się jednak nieliczne powroty z USA do kraju. Jeden z takich powrotów opisany jest w „Niespodziance” Roztworowskiego. Dzisiaj powroty z USA są coraz częstsze. Dziś nie kalkuluje się tam żyć nawet naszym góralom. Ale! Żeby nie było, że wśród świętokrzyskich przodków było tylko parcie na zachód. Poniżej zamieszczam przykład reemigracji ze wschodu. W akcie warto zwrócić uwagę na rodziców chrzestnych dziecka i ……….. Konia z rzędem temu, kto powie ile lat liczyli sobie rodzice dziecka w chwili jego urodzenia? Że też ksiądz nie zawołał – Mazurkiewicz! Bój się Boga! Być może dlatego, że ta kwestia zarezerwowana jest dla „Żołnierza królowej Madagaskaru” a Madagaskar to już inny nasz emigrant.
Jerzy Wnukbauma